Aktualności

Teresa Piech

21 stycznia 2013

Kiedy wiele lat temu podejmowaliśmy decyzje o wyborze szkoły dla naszego syna ,braliśmy pod uwagę przede wszystkim bezpieczeństwo oraz indywidualne podejście do dziecka, co naszym zdaniem, zapewniały mało liczne klasy. Duże znaczenie, miało również, zdanie innych rodziców, których dzieci już były uczniami  Szkoły Społecznej i w ich opinii w szkole panowała naprawdę rodzinna atmosfera.

I się zaczęło –weszliśmy w życie szkoły i proces edukacji dziecka całą rodziną  łącznie z babciami ,które chętnie uczestniczyły w przedstawieniach i spotkaniach wigilijnych oraz młodszym bratem.

Integracja ze szkołą okazała się na tyle skuteczna  a atmosfera na tyle rodzinna ,że po 3 latach edukacji Michała ,  młodszy syn zapytany gdzie chce pójść do szkoły bez namysłu odpowiedział ,           „tylko tam gdzie Michał” ,a dopytywany dlaczego  z rozbrajającą szczerością odpowiedział ,”bo tam jest tak fajnie i są takie miłe Panie jak w moim przedszkolu” i tak już zostało.

Nigdy się nie rozczarowaliśmy, chociaż problemy, jak to w każdej szkole, się pojawiały, jednak szybka reakcja ze strony nauczycieli i ścisły z nimi kontakt pozwoliły w porę je rozwiązać a wyniki testu spowodowały, że każdy z nich dostał się do wybranej przez siebie szkoły bez żadnego problemu .

Obydwaj już dawno ukończyli szkołę ,ale znajomości i przyjaźnie, nie tylko klasowe  pozostały –mało tego ,jednymi z pierwszych ,którzy dowiedzieli się o  wynikach matury, byli ich dawni wychowawcy z gimnazjum a na rozpoczęciu roku szkolnego zawsze pojawiali się z  grupką  dawnych absolwentów -więc sentyment i dobre emocje pozostały w ich pamięci.

Ja się ze szkołą nie umiałam rozstać –jestem tam nadal i wspieram jej rozwój , bo bardzo głęboko wierzę w to ,że właśnie taka szkoła jest dziecku potrzebna –przyjazna i wspierająca, dbająca o jego rozwój zarówno w sferze edukacyjnej jak i wychowawczej  .